wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział  V


Spokojnie... Tylko spokojnie. Dasz radę...
Kogo ja oszukuję? Siebie?!
- Nikt nie mówił, że życie będzie proste i piękne...
Słysząc znajomy głos odwracam głowę. Liriana zdejmuje kaptur z głowy i delikatnie schyla głowę w geście powitania. Wracam spojrzeniem do swojego odbicia w tafli wody. Słyszę cichy oddech elfki zbliżającej się do mnie. Kładzie dłoń na mym ramieniu i cichutko wzdycha.
- Nad czym tak ostatnio rozmyślasz? - pyta wbijając we mnie swoje przenikliwe oczy. - Chodzisz całymi dniami zamyślony, jakby smutny...
Zna mnie aż zbyt dobrze. Zmuszam się do słabego uśmiechu, jednak nie odpowiadam. Zamykam oczy próbując uporządkować myśli biegające niesfornie tu i tam. Po krótkiej chwili jednak decyduję się na odpowiedź:
- Nie muszę ci mówić co się nieubłaganie zbliża... 
- Znowu będziesz przeżywać Święto Złotego Księżyca? - Liriana unosi brew i ściąga usta w wąską kreskę. - Czym się przejmujesz? Jesteś księciem Szmaragdowej Puszczy, synem wielkiego władcy...nie to co ja...
- Liria, ja nie chciałem poruszać tego tematu...
- Nie szkodzi... Mów co cię gryzie.
Zachęcony zaczynam wyrzucać z siebie dręczące mnie od kilku dni myśli i chore pomysły. Widząc zrozumienie w błękitnych tęczówkach opisuję mój ostatni koszmar. Kończąc spuszczam ze smutkiem głowę i znów zaczynam wpatrywać się w swoje odbicie w wodzie. Elfka odchodzi kawałek ode mnie i po chwili wraca trzymając w ręku cienką gałązkę. Kuca przy lśniącej tafli jeziora i zaczyna mówić, a jej głos nabiera przepięknej barwy, której dotychczas nigdy nie słyszałem:
- Nasza dusza jest jak woda, czysta, piękna, zachwycająca. Można w niej ujrzeć wszystko co się tylko chce, a nawet niekiedy więcej. Dopóki umysł pozostaje spokojny, ciało może odetchnąć i czerpać siłę... - zaczyna powoli sunąć patykiem nad taflą wody - Istnieją jednak rzeczy, które burzą idealny spokój, lecz im stabilniejsza dusza, tym trudniej zniszczyć równowagę, która utrzymuje nas przy życiu... Spójrz i powiedz co widzisz...
- Widzę obraz... Elf i elfka nad brzegiem wody... Książę i łuczniczka... Ciemnowłosy i jasnowłosa... Lazur i srebro... Korona i miecz...
Niespodziewanie dziewczyna z całej siły uderza w spokojną toń i odbicie znika. zmarszczona woda odbija jedynie słaby blask księżyca.
- Wystarczył jeden błyskawiczny ruch, by umarło wszystko to co wydawało się piękne... Niespokojna dusza, to niespokojny umysł i ciało... Pamiętaj o tym, Yeko...
- Niezbyt rozumiem twe słowa... - odpowiadam zgodnie z prawdą. - Jednak wiem, że rozumiesz to co czuję...
- Właśnie o to chodzi, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego co czuje inna osoba... To nie ta bajka...
- Liria...
- Nie, to ty mnie posłuchaj. - znów odgaduje moje myśli - Widziałam Cień...i jego władcę...
- Widziałaś...
- Nikt nie może się o tym dowiedzieć, a już tym bardziej twój ojciec...
Głębia jej oczu utrzymuje mnie w przekonaniu, że dziewczyna mówi prawdę. Powoli odwracam się chcąc odejść jednak ona chwyta mnie za rękę.
- Zbliża się koniec...koniec ery...koniec wszystkiego co żyje... Nadchodzi mrok...zniszczenie... Wojna...
- Nikt nie odważy się zaatakować Wiecznego Miasta dopóki mój ojciec żyje...
- On jest zaślepiony, nie widzi niebezpieczeństwa... Otwórz mu oczy, bo ja nie potrafię...




             *                             *                                  *

Zmęczony siadam na swym tronie tuż obok ojca i wzdycham głęboko. Służący natychmiast zjawia się przy mnie podając zdobiony kielich z winem. Pociągam zdrowy łyk opróżniając naczynie w połowie i zaczynam wodzić wzrokiem po bawiących się elfach. Gdzie tylko nie spojrzę słyszę śmiech, widzę radość i uśmiechy... Ehhh... Nie mogę przestać myśleć o słowach Liriany, o jej spojrzeniu... 
- Dlaczego nie bawisz się jak pozostali, synu?
Nuta troski przebija się przez zwykły chłód w głosie władcy, a jego oczy skierowały się na mnie.
- Jestem zmęczony...
- Coś nie tak?
- Nie, skądże znowu...tak... - przyznaję niechętnie - Tak, chodzi o to, że...
- Sprawa wagi państwowej, czy kolejny twój wymysł na temat jakiejś wojny?
I już wiem, że nie mam się po co więcej odzywać. Spuszczam wzrok i dopijam resztę wina. Na szczęście ojciec nie ciągnie dłużej tego tematu tylko najspokojniej w świecie odchodzi gdzieś znikając w ciemnym korytarzu. Nie wiadomo skąd zjawia się Tesya, a jej złowieszczy uśmiech nie wróży nic dobrego. Odważnie spoglądam w roześmiane oczy siostry starając się zgasić nagłe ożywienie.
- Książę czeka na księżniczkę? - rzekła mrugając zalotnie długimi rzęsami. - Chodź się zabawić... Takie święto zdarza się raz na rok...
- Nie. - odpowiadam lodowatym tonem chowając zmęczenie głęboko w duszy. - Nie mam siły...
- Widziałeś Lirię? Stoi tam...
- Ha! I tu cię mam siostrzyczko! Dziś stoi na warcie przy trzecich drzwiach od strony głównego wejścia, przy drugim korytarzu na prawo od balkonu wychodzącego na Szmaragdową Puszczę...
- Skoro już wiesz gdzie jest to idź do niej... Jesteś księciem..
- Nie zaczynaj niepotrzebnej kłótni. A ty znalazłaś już swojego "księcia"?
Odpowiedzią jak zwykle jest wredne prychnięcie. Zwycięsko unoszę brew dając do zrozumienia, że rozmowa zakończona. Opieram głowę na ręce spoczywającej na podłokietniku tronu i przymykam oczy.
"Boisz się...
Lękasz się Jego...
Cień zaszedł za daleko,
wciąż stawiając nowe kroki,
niszczy i zabija...
Mówi mi to las...
każda napotkana zwierzyna...
szepczący wiatr
i hucząca rzeka...
On tu jest...
Niedaleko..."
Przerażony otwieram oczy. Dostrzegam przeszywający błękit oczu Liriany stojącej tuż za mną. Lodowatymi palcami przejeżdża po moim karku przyprawiając o dreszcze. Twarz skrytą ma za maską jaką noszą wszyscy strażnicy Wiecznego Miasta, lecz dostrzegam ruch jej warg wypowiadających słowa w języku Sigoritów - mrocznych elfów żądnych krwi i rozruchów. Niezdecydowanie wstaję z tronu nie spuszczając z niej wzroku. Nagle elfka zamyka oczy i osuwa się nieprzytomna na marmur. Łapię ją w locie i rzucam porozumiewawcze spojrzenie Tesyi stojącej nieopodal. Przemykając bokiem, z dala od przyjęcia, kieruję się do wyjścia z sali. Czuję jak moja skóra zaczyna palić. Liriana otwarła szeroko srebrne oczy i wyszeptała:
- Meredargo... Bestia wróciła...

6 komentarzy:

  1. W końcu się doczekałam. Ciekawi mnie ta bestia. Zapraszam do mnie http://temezis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestia jest cudna *.* ale wszystko w swoim czasie :)
      ~Liriana

      Usuń
  2. Kiedy możemy spodziewać się następnego rozdziału ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety musze was powiadomić, że...*smutna muzyka w tle*...ZAWIESZAM BLOGA!
      :(
      ~Liriana

      Usuń
  3. Kurcze, zawiesiłaś w takim momencie!... :(
    Ten rozdział był cudowny. Zresztą jak każdy tutaj. :) Tak mnie ciekawi wojna, bestia, mroczne elfy... A ty przerwałaś pisanie!
    Mam nadzieję, że wrócisz. Bardzo na to liczę.
    Jeszcze raz zapraszam do mnie - http://namiestnik-faraeofanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, Boże, Boże! Twój blog jest prześliczny! Nawet nie masz pojęcia jak bardzo mi się spodobał :) piękny styl pisania i świetna fabuła :3

    OdpowiedzUsuń