czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział  III


Stała na najwyższym konarze dębu wpatrzona w rozgwieżdżone niebo. Setki tysięcy maleńkich, migoczących punkcików znaczyło czarne niebo nad nią. Jasne włosy łagodnie spływały po jej, zmęczonym ciągłą walką, ciele. Złocista tarcza księżyca wstępująca na niebiański tron wlewała bajkowy blask w uśpiony świat. A ona, nadal stojąc nieruchomo pośród miliardów nieznanych świateł, patrzyła w dal. Delikatny, niczym muśnięcie skrzydeł motyla, powiew ciepłego zachodniego wiatru rozwiał jej włosy odrzucając je za silnie umięśnione ramiona. Samotny orzeł przeciął złoty księżyc  szybując z wiatrem nad puszczą... 
Gdy tylko chciałem uczynić krok w jej stronę wszystko zniknęło. Dokoła była jedynie nicość. Ciemność rozłożyła obrzydliwe łapy z ostrymi pazurami tnącymi świat na maleńkie kawałki. Cień obnażył kły ociekające krwią niewinnych i zaryczał diabelsko. Niespodziewanie zjawił się Meredargo - bestia nad bestiami, najpotężniejszy z ówczesnych smoków i wszelkich mrocznych stworzeń. Morze ognia spadło na bezbronne miasto równając je z ziemią. Na grzbiecie potwora siedział On - władca mroku... Wszędzie był tylko ogień. Przez wrzaski, krzyki, jęki i błagania konających usłyszałem słaby głos wołający o pomoc. Coś nie pozwalało ruszyć mi się z miejsca. Błądząc oczami starałem się ocenić skąd dochodzi owy dźwięk. I wtedy ją ujrzałem. Lśniące ostrze przeszyło ją na wylot. Dziewczyna ostatkiem sił uniosła głowę i spojrzała w twarz prześladowcy. Rozpoznałem Lirianę, która zamknęła oczy i zsunęła się z klingi, na spaloną ogniem smoka, ziemię. Coś trzyma mnie w ryzach i nie pozwala podbiec do niej. Coś lub ktoś... Zaczynam się szarpać i wyrywać chcąc jak najszybciej znaleźć się przy umierającej elfce. Meredargo przysiadł na jednej z walących się wież i donośnym rykiem ogłosił zagładę Wiecznego Miasta. W jego gardzieli zagotował się ogień... Białka jego nienawistnych oczu spoczęły na mnie i zaczęły męczyć moją duszę. Stojące w słup źrenice drążyły umysł  nie potrafiący bronić się przed czarną magią. Ostatni raz rzuciłem wzrokiem na Lirianę, która szepnęła telepatyczne "To koniec, koniec nas wszystkich..."
Z niemym wrzaskiem zrywam się ze snu zlany zimnym potem. Ze strachem uświadamiam sobie, iż był to tylko koszmar. Wzdrygam się. Odgarniam włosy i wstaję z miękkiego łoża. Nadal staram się opanować drżenie dłoni. Oddech powoli wraca, a serce przestaje szaleńczo galopować. Opieram się o balustradę balkonu wychodzącego na królewskie stajnie. Ciemne chmury przysłoniły złocisty sierp księżyca okrywając świat całkowitą ciemnością nocy.
- Ty też nie możesz spać?
Błyskawicznie odwracam się przerażony do granic możliwości, jednak nikogo nie zauważam. Dopiero po krótkiej chwili, z mroku, wyłapuję 2 błękitne punkciki wpatrzone we mnie. Liriana przemierza moją komnatę ciszej niż upiór i staje przede mną. Po raz pierwszy widzę ją w luźnym stroju i całkiem rozpuszczonych włosach. Uśmiechnąłbym się na jej widok, lecz wspomnienie koszmaru skutecznie powstrzymuje mnie przed tym.
- Znam to spojrzenie... - rzekła odchrząkując nerwowo.- Miałam sen...
- A ja koszmar...
Spoglądam głęboko w jej szafirowe oczy. Dostrzegam w nich odbicie moich własnych, równie przerażonych i niepewnych kolejnego dnia. Gdy tylko złoty błysk przebiega jej tęczówki, odwracam wzrok. To nie wróży nic dobrego...
- Liriano...czy ty...
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Jeśli dostrzegłeś złote ostrze jesteś niezwykle spostrzegawczy...i...dociekliwy. Niewielu wytrzymuje moje spojrzenie...
Jeszcze raz wbiegam w jej oczęta. Przeczysty błękit przecięty ostrym odcieniem złota... Po chwili ujrzałem coś jeszcze. Usychające drzewo pośrodku pustkowia samotnie stojące na straży światów... Tym razem to Liriana pierwsza spuszcza wzrok i zakrywa twarz rękami, na których widnieją cienkie linie ran. Jasne włosy wyślizgują się zza ramion spadając łagodnie niczym wodospad na zmęczone ręce. Wyciągam dłoń chcąc odgarnąć kosmyki, lecz Liriana błyskawicznie wykonuje to za mnie. Sprawnym ruchem dłoni poprawia włosy i wierzchem dłoni ociera łzy.
- Wybacz... Nie powinnam obarczać cię dodatkowo moimi problemami...
- Nie obarczasz, Liriano. Czasami w każdym coś pęka...nie jesteśmy przecież ze stali...
Nie odpowiada, ale wiem, że rozumie moje słowa. Zawsze rozumie... Elfka zbliża się do balustrady balkonu wpatrując się w ciemną, bezgwiezdną noc. Staję obok niej, lecz nie podziwiam krajobrazu tylko obserwuję tańczące iskry, które znów niespodziewanie pojawiły się po wewnętrznej stronie dłoni Liriany. Gdy tylko dziewczyna położyła ręce na kamieniu chcąc się podeprzeć, zimny blask ruszył wijąc się między zdobionymi kolumienkami, ku mojemu zdumieniu, nie wbijając się jak uprzednio w kamień. Rzucam jej pytające spojrzenie kątem oka śledząc pędzące iskry.
-Spójrz, teraz nie ranią...
- Jednak potrafisz nimi władać? - pytam wznosząc oczy ku księżycowi, który nieśmiało wychynął zza kotary chmur. - Masz nad nimi...
-Nie... Nadal jestem bezsilna wobec tej mocy, ale jedyne co pomaga mi przetrwać to wiara w to, że każdego dnia budzę się nieco silniejsza...
Iskry wróciły do niej chowając się między rozchylonymi palcami...

4 komentarze:

  1. No fantasy z krwi i kości. Masz talent. Jeśli tak patrzeć na postacie to do gustu przypadła mi najbardziej siostra głównego bohatera. Jestem zachwycona stylem jakim piszesz. Ja się czuję jakbym czytała prawdziwą książkę pisaną oczami, ustami, uczuciami bohatera. Ty zaś piszesz wyraźnie aczkolwiek takim poetyckim, dostojnym językiem i to ci po prostu wychodzi, te słowa stają się piękniejsze. Rozdziały mogłyby być troszkę dłuższe i nie skupiały się na jednym, ale to już jak uważasz. No mi się podoba i sądzę,że wielu innym osobą również. Pozdrawiam życzę weny i czekam na następny rozdział. Trzymaj się.
    Pandora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne rozdziały zaczną skupiać się na kilku rzeczach :)
      dziękuję za miłe słowa :3
      ~Liriana

      Usuń
  2. Hejka naklejka!

    Droga sister. Widzę, że się rozwijasz. Bardzo mnie to cieszy :) no fantastyczny blog! Pisz go dalej, bo naprawdę się opłaca. Pamiętam miałaś jednego bloga, a teraz trochę więcej :D Pozdrowionka! Trzymaj się sister :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, zachwycił mnie ten opis na początku! Cały ten rozdział jest magiczny. Wspaniały!
    Dzięki tobie przypomniałam sobie, co to znaczy tajemniczy... :)

    OdpowiedzUsuń